31
Październik
2011

Relacja z Mistrzostw Świata widziana oczami Team Leadera

Jako Team Leader naszej wspaniałej reprezentacji chciałabym bardzo gorąco podziękować, za wszystkie trzymane kciuki, dobre słowa i wiadomości, jakie do nas napływały. Z moich spostrzeżeń wynika, że doping i pozytywne wsparcie dla zawodników (i Team Leadera ;) ) są ogromnie ważne.
Już za nim wyjechaliśmy do Francji było wiadome, że skład naszej reprezentacji drużynowej w klasie small i medium pokrywają się ze składem w biegach indywidualnych, natomiast w klasie Large w konkurencjach indywidualnych biega Leszek z Breską a w drużynie Basia z Ashką. Wszelkie zmiany, jakie mogą zajść w obrębie zgłoszonych zawodników są możliwe jedynie do zebrania Team Leaderów, na którym wszelkie takowe można zgłaszać.
Po piątkowej konkurencji Large okazało się niestety, że Kyoko kuleje. Pomimo nadziei, następnego dnia sprawa wyglądała tylko gorzej. Nieświadoma braku możliwości zmiany składu drużyny ze względu na przepisy, podjęłam próby przekonania organizatorów, sędziego, oraz sędziego głównego, że to na pewno jest możliwe ;) Przy jednej z moich rozmów był nawet obecny Paulo Meroni (który najwidoczniej, również nie był świadomy tego przepisu ;) ) i mocno nam agitował, ale niestety sprawy nie udało się przeforsować. Ponoć taka sytuacja nigdy nie miała miejsca (zamiany zawonika), a jedyne odstępstwo, jakie w tej sprawie zrobiono, to zmiana psa w reprezentacji Słowacji. Tłumaczono to jednak faktem, że pies nie zdążył wystartować w ŻADNYM z przebiegów. Słowacki pies w niewyjaśnionych okolicznościach uszkodził sobie oko i musiał zostać odwieziony na operację.
Jeżeli taka sytuacja ma miejsce, nie jest tak, że wyniki drużyny się już nie liczą. Pozostali uczestnicy startują i walczą normalnie, a parze, która nie biega wpisana zostaje dyskwalifikacja.
Tego roczne Mistrzostwa Świata, są czwartymi, na jakich byłam. Pomimo, że nigdy nie miałam dostępu do tak szerokiego panelu informacyjnego, myślę, że mogę śmiało założyć, że były to najgorzej zorganizowane Mistrzostwa z wymienionych imprez. Brak jakichkolwiek informacji udzielonych przed przyjazdem, chaos z przepisami weterynaryjnymi, niedziałająca strona do zgłaszania zawodników, ogólnie koszmar. Jedyne informacje, jakimi dysponowałam podczas tych Mistrzostw były tymi, o które sama z własnej inicjatywy zapytałam :D
Piszę o tym, ponieważ w moich oczach to jeszcze bardziej potęguje sukcesy Naszej Wspaniałej Reprezentacji! Codzienny brak możliwości swobodnego dojechania na halę, listy startowe drukowane na ostatnią chwilę, brak powszechnych informacji. Na prawdę trudno to opisać… Pomimo wielu lat spędzonych na humanistycznym kierunku antropologii kulturowej, na ten moment pałam żywą niechęcią do Francuzów, jako organizatorów, którzy zamiast przynajmniej uprzejmie przyznać się do organizacyjnej porażki, byli aroganccy i odpowiedź na każda pytanie było dla nich problemem… (Pomijam fakt, że nikt nie władał językiem angielskim, i zaparcie mówiono do nas po francusku) No wrrrrr .
W zasadzie jest to dobry moment abym przeprosiła naszą reprezentację oraz kibiców, za najbardziej językowo niecenzuralny weekend w moim życiu Wink Na końcu zwiądł mi język…

Pomimo różnych kłopotów, bardzo się cieszę, że miałam okazję obserwować zawodników z różnych krajów „od kuchni”. Nasuwa mi to wiele przemyśleń i refleksji.
Najważniejszym z nich jest takie, że na MŚ ważny jest poziom wyszkolenia psa, ważny jest poziom i umiejętności handlingu, ale nie mniej ważne, a na pewno niezbędne by walczyć o cokolwiek jest nastawienie i przygotowanie psychiczne przewodnika.
Na MŚ nie ma łatwych torów, emocje sięgają tak wysoko, że nawet zawodnikom ze światowej czołówki zdarza się wychodzić na tor na miękkich nogach, naprawdę!
Muszę powiedzieć, że pisanie na polskich forach, że jakiś tor był prosty jest naprawdę bolesne i krzywdzące dla Reprezentacji. Nikt, kto na tym torze nie stał, nikt kto się z nim nie zapoznawał, w moich oczach naprawdę nie ma prawa mówić, że był prosty. Atmosfera i ranga zawodów robi swoje i odciska piętno na KAŻDYM zawodniku, tutaj chodzi o coś więcej niż ustawienie przeszkód. Możecie mi wierzyć na słowo Wink Dla większości, którym uda się zaliczyć tor, pobiec go w miarę, jest to ogromny, OLBRZYMI sukces, ponieważ każdy zawodnik biega z duchem MŚ na ramieniu, a pod jego ciężarem uginają się wszystkie nogi.

Chciałabym ogromnie podziękować Naszej Wspaniałej Reprezentacji, za to, że dała z siebie wszystko!!!
Oldze, która minęła się z podium o włos, biegając z 2,5 letnim psem, razem pokazali klasę najwyższą i z całą pewnością poruszyli bezpiecznym światem starych wyjadaczy. Olga z Bravą miała 4 CZYSTE PRZEBIEGI, w tym jeden z lokatą 2, wszystkie w pierwszej 10! Brava pracowała radośnie, najwidoczniej już od najmłodszych lat będą absolutnie przekonana o swojej wyjątkowości!
Również Spaniel dawał z siebie wszystko, i mimo kilku samodzielnych decyzji Wink zdecydowanie obronił miana Super Spaniela!

Gratuluję Patrycji, Iwonie i Olśniewającej Oldze :D, tego, że w sytuacji maksymalnego stresu w drugim przebiegu drużynowym wszystkie miały bezbłędne starty. Odpowiedzialność, jaka ciąży na drużynie, zwłaszcza takiej, której idzie całkiem świetnie, jest nie do opisania… Zupełnie inaczej biega się jedynie dla siebie, inaczej „dla narodu”. W Polsce nie mamy przebiegów drużynowych, a szkoda, bo praca, jaką wykonuje team jest niezwykła i warto nabrać z tym obycia.

Wielkie gratulacje dla Iwonki, która już kolejny raz z rzędu udowodniła, że może walczyć o najlepsze noty, od lat trzyma poziom, a jej emocjonujący sposób pokonywania torów jest bezapelacyjnie imponujący!

Ogromne gratulacje dla Niny, która obydwa przebiegi miała bardzo udane. Bezbłędne pokonanie niedzielnego Agility, jest jak wygranie MŚ, to udało się Ninie i jeszcze 17 zawodnikom z imponującej stawki światowej czołówki – 127 zawodników!

Gratuluję również Irence, Natalii i Józefinie i Basi. W moich oczach miałyście bardzo udany debiut. Każda z Was dała z siebie wszystko, a także okazała cenne wsparcie debiutującym psiakom. Irence Nigel Staines już dawno wróżył wielką karierę. Beza pracowała radośnie i wspierała debiutującą Natalię ;). Józefinka miała naprawdę wspaniały bieg, tylko z jedną dyskwalifikacją ;). Basia „odkrycie polskiego agility” odbyła udany chrzest bojowy, biegając na ładnym kontakcie ze swoim tak bardo niedoświadczonym psem. Basia w tym roku spełniła wszystkie marzenia przeciętnego polskiego agilitowca, teraz może dowolnie wybrać nową dyscyplinę sportową i znowu dać ludziom popalić!

Gratulacje również dla Leszka, jego pierwszy przebieg z Breską był szeroko komentowany i chwalony w kuluarach ringu rozgrzewkowego.
I osobiste podziękowania, za wszelkie mądre rady i sugestie dotyczące mojej roli!

Cudownym doświadczeniem było słuchanie w kuluarach, od innych team leaderów, zachwytów i pochwał nad niektórymi przebiegami polskich zawodników, jak również łączenie się w żalu po innych bardziej pechowych. Miło jest mieś świadomość, że Świat na nas patrzy i zauważa :D

Kibice – ach kibice, cóż, i do Was należy część sukcesu Polski, cudownie było być częścią tak zintegrowanej cząstki Polski, która zdzierała gardła za swoich, a kiedy było trzeba odprawiała voo doo : Jakże skutecznie. Byliście wspaniali!!!

Ze swojej strony bardzo dziękuję za miły i emocjonujący wyjazd. Dziękuję za współpracę i życzliwość. Raz jeszcze przepraszam za emocjonujące wypowiedzi, oraz za wszelkie potknięcia i niedociągnięcia. Myślę, że wszystkim byłoby łatwiej gdyby różne potrzebne informacje były ogólnie dostępne, w sytuacji, kiedy byłam ich jedynym posiadaczem, po udzieleniu odpowiedzi na 150 pytanie, czasami traciłam hmm dobre maniery słowne ;)
Od kiedy wróciłam do domu jestem totalnie chora, coś mi się wydaje, że ma to związek z naszym wyjazdem…
Byliście wspaniałą grupą i mam nadzieję, że spotkamy się znowu wszyscy w Liberce 2012!

Justyna

Komentarze są wyłączone.